Skoki narciarskie: 3,63 mln widzów i 20,3 mln zł z reklam

Zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich w sezonie 2009/2010 oglądało na antenie Jedynki więcej widzów niż w poprzednim sezonie, wzrosły też wpływy reklamowe.

pp
pp
Udostępnij artykuł:

Z danych AGB NMR dla portalu Wirtualnemedia.pl wynika, że średnia oglądalność relacji z konkursów Pucharu Świata, które odbywały się od listopada ub.r. do marca br., wyniosła 3,63 mln widzów przy udziale TVP 1 w rynku wynoszącym 32,07 proc. Rok wcześniej transmisje gromadziły 3,59 mln oglądających, a udział stacji był na poziomie 31,69 proc.  

  Spośród wszystkich zawodów w sezonie 2009/2010 najwięcej widzów zgromadziły dwa konkursy w Zakopanem, które oglądało odpowiednio 5,08 mln i 4,61 mln osób.

Wpływy reklamowe z transmisji konkursów wyniosły 20,3 mln zł. Rok wcześniej przychody były na poziomie 18,1 mln zł (dane cennikowe, bez rabatów).

Widzami zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich w minionym sezonie byli głównie mężczyźni, osoby powyżej 45. roku życia, mieszkańcy wsi, małych i średnich miast oraz ludzie z wykształceniem podstawowym i średnim.

Prezentowane średnie dane konkursów Pucharu Świata nie obejmują wyników Turnieju Czterech Skoczni oraz Mistrzostw Świata w lotach narciarskich w Planicy. Ich wyniki są następujące: 

 

 

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Nowy dziennikarz w Radiu 357. To były korespondent Polskiego Radia

Nowy dziennikarz w Radiu 357. To były korespondent Polskiego Radia

Sport.pl+ także na papierze. Jako magazyn o mundialu

Sport.pl+ także na papierze. Jako magazyn o mundialu

OpenAI bliżej giełdy

OpenAI bliżej giełdy

Zmiana na czele Katolickiej Agencji Informacyjnej. Nowym szefem były rzecznik Jasnej Góry

Zmiana na czele Katolickiej Agencji Informacyjnej. Nowym szefem były rzecznik Jasnej Góry

Republika ujawniła rozmowy Giertycha. Sąd: Rachoń bez tajemnicy dziennikarskiej

Republika ujawniła rozmowy Giertycha. Sąd: Rachoń bez tajemnicy dziennikarskiej

Zero do potęgi, czyli Stanowski między Chajzerem i Braunem [OPINIA]

Zero do potęgi, czyli Stanowski między Chajzerem i Braunem [OPINIA]